Elektrine lite

← Feed

@rafalstefaniak@mastodon.com.pl

2026-09-13 07:21 UTC

Dowcipy z serii “Teksty Twojego Starego” nierzadko zawierają tekst typu: - Wam od dobrobytu się w dupach poprzewracało. I zanim parskniemy albo odpowiemy tekstem “Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze” to pochylmy się nad stwierdzeniem “klęski urodzaju”. Książki, jeśli dziś czytamy, to są bardzo łatwo dostępne, na promocjach bardzo tanie a w odpowiednich abonamentach praktycznie za grosze. Muzyki większość z nas słucha z serwisów typu “Spotify”. Filmy i seriale głównie oglądamy na “serwisach streamingowych”. Zarówno muzyka jak i filmy lub seriale są dziś dostępne łatwo i za grosze a jest ich tam tyle, że brakłoby nam niejednego pokolenia aby to wszystko ogarnąć. Podobnie jest z możliwościami komunikacji, publikacji idei jak i z samym wyborem idei albo określonego światopoglądu. Teoretycznie powinno być więc świetnie: poprzednie pokolenia nawet nie mogły marzyć o takim czymś, zaledwie się otarli o wypełnione setką kanałów kablówki i satelity oraz VHS, radia będące szafami grającymi, wysyp prasy i książek w latach 90 (a na zachodzie pod koniec lat 70). Nieco młodsze pokolenia zaliczyło DVD oraz ściąganie przez Internet. Teoretycznie. https://writefreely.pl/rafalstefaniak/kleska-urodzaju

Replies (1)

  • W praktyce kiedy ostatnio poczuliśmy autentyczny zachwyt jakąś książką i po lekturze wzięliśmy się za nią jeszcze raz? Kiedy ostatnio tak nam wpadła w ucho piosenka albo album, że marzyliśmy, aby jeszcze raz to przeżyć? Kiedy autentycznie jakiś film nas porwał a serial wciągnął do reszty? Kiedy ostatnio graliśmy w taką grę, że chcieliśmy znów ją przejść albo wraz ze społecznością wkręcić się w “modowanie” jej? Kiedy nawiązaliśmy z kimś nową znajomość która nas zainteresowała albo kiedy zetknęliśmy się z jakąś ideą, że bylibyśmy w stanie pójść za nią w ogień? Inflacja nie tyczy się wyłącznie ekonomii a poza tym, wpadliśmy w trend nieustannego “odkrywania” (który koniec końców daje tyle samo co tkwienie w tym samym, co poznaliśmy przez trzydziestką) zamiast “poznawania”, albowiem w “odkrywaniu” jesteśmy skazani na nowość, zaś w “poznawaniu” niekoniecznie. Do tego wszystko musi być mierzalne, “social media friendly” i dostatecznie elitarne lub popkulturowe by był sens się tym zajmować. Już nie robi się tego dla przyjemności a dla przyjemności z konsumpcji. I nie jest ważne, czy mówimy o książkach, muzyce, serialach, filmach, grach czy wydarzeniach albo ideach. Koniec końców nurzamy się w zupie, albowiem z nadmiaru to wszystko zlało się w jedno i poza niejasnymi fragmentami oraz uczuciami nie pamiętamy zbyt wiele.

    Open ##4688647