Elektrine lite

← Feed

@rafalstefaniak@mastodon.com.pl

2026-09-16 17:29 UTC

Nie doczytałem jeszcze afery z Sheeranem, tutaj mam nadzieję, że zmieszczę się w tych 2048 znakach. Internet znów zapłonął na punkcie niejakiej Sydney Sweeney. Nie kojarzę ją z żadnych filmów czy seriali, jedyne co obejrzałem z nią, to dwie reklamówki American Eagle (o które też była sraka) a teraz firmy Novig (nawiasem mówiąc, obie firmy łączy to, że wcześniej były znane w dość wąskim gronie a teraz zasięg pewnie mają +1000%). Aktorka (niech będzie...) za udział w tej reklamie została oskarżona o seksualizację kobiet w sporcie i, jak donosi Onet: "W ciągu pierwszych trzech dni od premiery reklamy profil Sydney Sweeney powiększył się o około 50 tys. obserwujących. W kolejnych dniach sytuacja jednak się odwróciła. Łącznie w ciągu niespełna tygodnia aktorka straciła około 200 tys. followersów. Nawet taki spadek stanowi jednak zaledwie około 1 proc. jej instagramowej publiczności." O wcześniej kampanii napisałem "też była sraka", bo nie potrafię inaczej określić tego zjawiska. Dla mnie to kolejna reklama oparta na seksie (z tym już nie wygramy), ale nie widzę tutaj jakoś seksualizacji kobiet w sporcie. Ta reklama ma przyciągnąć uwagę za pośrednictwem uchodzącej za atrakcyjną (de gustibus...) kobietą, która jest nago. To już kobiety w samych majtkach i biustonoszu, nie mogą uprawiać sportu? To nie mogą paradować po mieszkaniach w samych podkoszulkach? To na siłowni mają, poza techniką ćwiczeń, pilnować się czy aby przypadkiem nie eksponują swoich kształtów? Tu może być kontrowersyjne, co napiszę: zastawiam się, czy przypadkiem po Żydach, muzułmanach, osobach LGBT+ i czarnoskórych nie rośnie nam kolejna grupa społeczna, na którą, przy jakiejkolwiek aktywności, nie trzeba uważać i z uczuciami której, trzeba się wyjątkowo liczyć, albowiem ma prawo być czulsza od pozostałych. A co jeśli w miejsce Sydney Sweeney, zostałaby wzięta roznegliżowana sportsmenka? To już odmawiamy jej prawa do rozebrania się?

Replies (1)

  • To brzmi wulgarnie, ale nie potrafię określić tego inaczej jak kolejnej "sraki" o nic. Zastawiam się, ile w tym jest rzeczywiście oskarżeń o seksualizację, a zwykłej niechęci do Sydney Sweeney. Kolejna kontrowersja: zastanawiam się ile w tym zwykłej zazdrości (bo jej ciało również uchodzi za atrakcyjne). Chciałbym również, by sportowcy częściej się angażowali w tego typu akcje, które mogłyby być czymś więcej niż "sraką". Chciałbym, by sportowcy bojkotowali wydarzenia dziejące się w kontrowersyjnych miejscach jak Katar, Chiny, czy Rosja. Chciałbym, by sportowcy, bojkotowali imprezy sponsorowane przez Coca-Colę czy McDonald's i innych, podobnych. Podobnie jak i by nie reklamowali chińskich telefonów, samochodów albo nie łasili się na sponsorowane wakacje w Dubaju. Chciałbym, by sportowcy, nagłaśniali nieetyczne reklamy suplementów przedstawiających ludzi uprawiających sport i rzekomo mających takie super wyniki przez owe suplementy. Fajnie też by było, gdyby sportowcy, rozwijając swoje konta na social mediach, też tam edukowali i dawali przykład, jak całkiem tam nie wsiąknąć (a jak oburzają się o to, jak ich przedstawiają ekipy telewizyjne, to może najpierw niech sami zaczną przedstawiać się tam z szacunkiem jakiego oczekują). No ale po co: jeszcze się straci sponsorów, jeszcze przestaną wyświetlać, klikać, udostępniać, komentować. Jeszcze na wakacje nie będzie gdzie jechać a samochód trzeba będzie sobie kupić. Łatwiej wyjechać na celebrytkę, która mając 29 lat ma jeszcze realnie 10 lat kariery tego typu. Pewnie potem częściej będzie słychać o jej ślubach, rozwodach, romansach i odwykach. I naprawdę: trzeba bardzo dużo samozaparcia, albo mentalności z lat 50, żeby kręcić tu kontrowersję.

    Open ##4728286