Emil Oppeln-Bronikowski
emil@helo.fuse.pl
<p>Grass touching enthusiast, retired football hooligan, Luddite.</p>
Posts
-
View post
Używając ciepłego dnia rozsiadłem się i czytałem „Zapiski dla zabicia czasu” (Tsurezuregusa), dzienniki czternastowiecznego mnicha Kenkō. Niestety, nie są tak dobre jak dworskie ścinki spisane przez Sei Shōnagon. Trzydziesty piąty wpis zwrócił moją uwagę, cytuję w całości: Nawet jeśli ktoś brzydko pisze, powinien sam pisać swoje listy. Nie wypada zlecać komuś, by zrobił to za nas, tłumacząc się tym, że samemu pisze się nieładnie. Patrzcie, nawet wędrowny mnich w czternasty...
-
View post
@polamatysiak No, ja mam tak, że ślę dużo listów (po coś ten atrament jest), więc z jednej strony kocham pocztę, a z drugiej muszę ze smutkiem przyznać, że ostatnie dziesięć lat to niestety tragedia. Więc kojarzy mi się dobrze (odwiedzam okienko z naręczem listów) i bardzo źle (listy za przysłowiowy róg potrafią iść tygodnie (w poleceniu), coraz częściej giną, godziny otwarcia placówek są coraz bardziej dzikie).
-
View post
Bez wątpienia znajdziecie bardziej szczytny cel, niż wspieranie muzeum starych komputerów, ale jeśli nie podjęliście jeszcze decyzji o przekazaniu swojego 1.5% podatku dochodowego na działalność fundacyjną to możecie rozważyć nas jako beneficjentów. Prąd drogi, a 40 komputerów świecących monitorami CRT kręci tarczą licznika energetycznego tak, że gdyby to była atrakcja w lunaparku to inspektor Urzędów Dozoru Technicznego by nam ją zamknął. Same komputery też, z racji wieku, często budża się ze...
-
View post
Sometimes I do a random check on our computers in museum. People do all kinds of stuff to them, we don't mind, that's what they are for. OK, people mashing a MIDI keyboard connected to Atari MegaSTE can grate on your nerves a little. Last night I found a .bmp saved on a desktop, if you know people like I do, you'd expect something vulgar. So imagine my surprise when I opened it. Paint, the only good software from Microsoft.
-
View post
Przesiadałem się w jednej z tych małych miejscowości, tych, w których żyje tysiąc, może trzy tysiące obywateli. Za każdym razem gdy spaceruję po takim miasteczku rozmyślam o tym, jakby mi się tu żyło. Pewnie dobrze, mam niewielkie wymagania. Mając godzinę do spalenia postanowiłem tradycyjnie odwiedzić pocztę, kupić kilka pocztówek i rozesłać bliskim. Stojąc w poniedziałkowej kolejce patrzyłem na półki z przysłowiowym mydłem i powidłem. W oko rzucił mi się ciekawie wydany, niemal futurystyczny,...