@bartlomiejnestvarno@mastodon.com.pl
2026-09-15 07:13 UTC
Z cyklu małych wielkich rzeczy, które w Aplu wkurwiają mnie niemiłosiernie:
Mój iPad Pro jest z 2018 roku i nadal działa naprawdę dobrze, choć bateria już bardzo średnia.
Mój obecny Macbook Pro jest z 2020 z ostatniego rzutu Intelowskich.
Drga mi nieco powieka, że wyszedł właśnie MacOS / iOS / iPadOS 27, no i oba te urządzenia już na te aktualizację liczyć nie mogą.
No wiadomo, że z jednej strony wsparcie w Aplu jest naprawdę długodystansowe, ale to co wkurwia mnie akurat w tej sytuacji, to to, że serio 26 ma swoje irytujące błędy i niedoróbki, więc odczuć można, że Apl wręcz celowo pozostawia użytkowników starszych urządzeń na tym, aby wymusić hardware upgrade...
Gadki o porzucaniu starej architektury to dla mnie zwykła wymówka. Jakoś wszyskie iPhone'y, które dostały 26, dostają teraz 27. Z iPadami musiało być oczywiście wybiórczo.
Skoro obecnie mój iPh 14 (zwykły) jest jedynym kompatybilnym urządzeniem z Golden Gate, to chyba pozostaje mi stanąć pod tą złotą bramą (czy tam mostem) i machać środkowym palcem w kierunku Cupertino.
Grrr wrrr lubię cię apple za komfort pracy od lat, ale pluj na mnie trochę mniej proszę.
Replies (1)
-
@bartlomiejnestvarno@mastodon.com.pl 2026-09-15 07:16
Ah, bo bym zapomniał - a najbardziej wkurwia mnie, że w 27 serio doszło naprawdę dużo takich małych pierdół, których zwyczajnie brakowało. Także boli podwójnie, bo są to takie naprawdę różne prozaiczne rzeczy typu - nagrywanie ekranu w MacOS wreszcie może być z dźwiękiem. No i już do kurwy nędzy nie można było tego pchnąć w którymś update do 26? A chuj z wami w tym Cupertino.