2026-09-25 08:51 UTC
W radiu w nocy mój "ulubiony" zestaw: pani dziennikarka i pani weterynarz. Gaworzą o chorobach zwierząt w różnym wieku i etapie rozwoju. Nie rozumiem dlaczego one wciąż używają określenia "właściciel" zwierzęcia", ale już "srał to pies" - jak mówili starożytni Czesi.
Pada zdanie:
"Jak właściciel nie zauważy takich czy innych objawów (mowa o chorobie), to pies dzielnie znosi tę niedogodność".
Otóż kurwa nie. On nie "dzielnie znosi", tylko cierpi, ale nie ma możliwości powiedzenia tępemu "właścicielowi" - weź mnie chuju do lekarza!
Zwierze z którym się mieszka/żyje trzeba znać. Każdą jego minę, zachowanie, reakcję. Wtedy bez trudu się wyłapuje, co jest nie tak.
I nie ma znaczenia czy mieszka się z jednym, czy z pięcioma.
Replies (3)
-
@Jamoteusz@mastodon.com.pl 2026-09-25 08:53
@Raskolnikow@101010.pl dzielnie to ja znosiłem obowiązek religijny, uciekając z zajęć
-
@Jamoteusz@mastodon.com.pl 2026-09-25 08:54
@Raskolnikow@101010.pl jeśli właściciel jest najebany i śpi w chacie, a pies jest trzeźwy i na łańcuchu przed domem, to trudno tu mówić o wnikliwej obserwacji.
-
@Jamoteusz@mastodon.com.pl 2026-09-25 09:29
@Raskolnikow@101010.pl "dzielnie znosi tę niedogodność" to takie katolickie. chcrześcijaństwo w zasadzie wymyślono jako wentyl dla niewolnictwa. Bo bidok dzielnie znośi ten krzyż, ale za to pójdzie do stratosfery... yyy pardon: do nieba